Mój tata przez ponad dwadzieścia lat zawodowo zajmował się finansami i ubezpieczeniami. Od dziecka obserwowałem, jak ważne są dobrze dobrane rozwiązania i długofalowe myślenie. Widziałem klientów, którzy dzięki przygotowaniu spali spokojnie — i tych, którzy żałowali, że nie zadbali o to wcześniej. To doświadczenie ukształtowało moje podejście do pracy.
Studia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie skończyłem ze specjalizacją rynki finansowe na licencjacie i doradztwo inwestycyjne na magisterce. Swój pierwszy rachunek maklerski otworzyłem tuż po osiągnięciu pełnoletności — finanse nigdy nie były dla mnie teorią.
Dziś łączę te dwie ścieżki. Z jednej strony chłodna analiza rynku, instrumenty finansowe, podatki, optymalizacja. Z drugiej — rodzinna szkoła odpowiedzialności i przekonanie, że za każdą polisą stoi konkretny człowiek, jego rodzina i jego spokój.
Nie szukam klientów na jedną polisę. Szukam partnerów, dla których stanę się "rodzinnym oficerem finansowym" — kimś, kto trzyma rękę na pulsie, gdy oni zajmują się życiem i biznesem.


